środa, 23 maja 2018

Unicorn Tears - Primer & serum | Wibo

Jakiś czas temu pytałam się Was na Instagramie, (na którego serdecznie zapraszam) czy chcecie recenzję serum z Wibo. Wyraziłyście taką chęć, dlatego też mając wolną chwilę postanowiłam zebrać swoje przemyślenia na temat tego produktu i co nie co o nim napisać. Jeśli jesteście zainteresowane zapraszam dalej !



 Nie da się ominąć faktu iż firma Wibo popłynęła dość mocno z inspiracją na kultowym serum z Farsali. Szukając informacji na temat składu obu produktów zauważyłam, że są one dość podobne. Opakowanie produktu jest bardzo urocze i solidne. Serum posiada wygodną pipetkę. Zapach łez jednorożca jest powalający,produkt pachnie jak budyń waniliowy. Dla jednych będzie to atut, aczkolwiek jeśli ktoś nie lubi wanilii zapach może być męczący, aczkolwiek wyczuwalny jest jedynie podczas aplikacji.
 

Najważniejsza kwestia czyli działanie. Moje cera jest typowo mieszana, więc przedłużenie trwałości podkładu to coś czego szukam w tego typu bazach. Ja z bazą od Wibo polubiłam się na tyle, że bardzo często nakładam ją jako pielęgnację na noc. Baza pozostawia delikatnie lepką warstwę na skórze, co oczywiście jest dla mnie plusem, ponieważ podkład może lepiej scalić się ze skórą. Spokojnie mogę powiedzieć że produkt przedłuża trwałość podkładu. Serum nie zapchało mojej kapryśnej cery, nie spowodowało też reakcji alergicznych. Co do nawilżenia zauważyłam, że kondycja skóry uległa poprawie, jest nawilżona, ale nie wyświecona.


Podsumowując, z powodzeniem mogę polecić Wam ten produkt. Zakupicie go w Rossmannie w cenie ok 20zł.

Pozdrawiam, Ania .
Instagram