sobota, 11 marca 2017

Konturówka do brwi w żelu nr 16 | Inglot


Już od dłuższego czasu przymierzałam się do zakupu słynnej  "pomady" z Inglota, i gdy jakiś czas temu przechodziłam obok stoiska tej firmy stwierdziłam teraz albo nigdy! Jeśli chcecie wiedzieć jak produkt sprawdza się u mnie i co o nim myślę, zapraszam dalej!




Zacznę od walorów wizulanych, pomada przychodzi do nas w czarnym kartoniku a docelowo zamknięta jest w eleganckim minimalistycznym - co akurat bardzo mi się podoba słoiczku o pojemności 2g. Pomada kosztuje 37zł i występuje w jedenastu kolorach.




Bardzo długo zastanawiał się nad kolorem jedenastka oraz dwunasta za bardzo wpadały w szary, i były dla mnie zdecydowanie za jasne. Stwierdziłam że numerek 16 jest bardzo uniwersalny i postawiłam właśnie na niego. Szesnastka to  neutralny, bardziej ciepły niż chłodny odcień średniego brązu.



 W zależności jakiej ilości  pomady użyjemy, możemy uzyskać subtelny, lub wręcz przerysowany efekt. Nie polecam początkującym, ponieważ tym produktem można sobie zrobić krzywdę. Jest również bardzo wydajny, wystarczy naprawdę niewielka ilość by podkreślić brwi. 




Konsystencja pomady jest żelowa. Zawsze na samym początku nabieram niewielką ilość produktu na pędzelek, przenoszę na dłoń i dopiero wtedy aplikuje na brwi - dzięki temu uzyskuję bardziej naturalny efekt. Co do trwałości jestem niestety nieco rozczarowana, po produkcie wodoodpornym spodziewałam się lepszej trwałości, co prawda produkt "siedzi" na swoim miejscu cały dzień, lecz pod koniec dnia wystarczy delikatne potarcie i nie ma po mim śladu! Mam bardzo mieszane uczucia z jednej strony świetny kolor, konsystencja, natomiast z drugiej średnia trwałość- spodziewałam się czegoś więcej.

Dajcie koniecznie znać czy miałyście oraz czy sprawdziła się u Was.
Pozdrawiam, Ania :)