poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Promocja -55%, -49%Rossmann - nie, dziękuje ! | Czyli o podbijaniu cen, siniakach i używanych kosmetykach

Dzisiejszy post będzie bardzo spontaniczny, mianowicie chyba już wszystkim  prawdziwym  kosmetykomaniaczką nie umknął fakt o promocji -49% lub -55% na kosmetyki kolorowe w Rossmennie. Drogeria "rozpieszcza" nas zazwyczaj dwiema takimi promocjami w ciągu roku. W piętek udałam tuż przed zajęciami do czerwonej drogerii z zamysłem kupna  pojemniczków samolotowych ale to co tam zastałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania ....


Idąc do drogerii (godzina ok 10) spodziewałam się że może być sporo ludzi, aczkolwiek potrzebowałam wyżej wspomnianych pojemniczków na "już", nigdy przenigdy nie pomyślałabym że zastanę tam coś tak strasznego! Tłum dosłownie tłum i może nie było by w tym nic dziwnego ( w końcu promocja) ale kobiety - dorosłe kobiety wyszarpujące sobie z rąk oraz koszyków kosmetyki, nastolatki popychające wszytko i wszystkich dookoła o używaniu kosmetyków (nie testerów!) i odkładaniu na półkę nie wspomnę. Naprawdę przykro było patrzeć na ten cały żenujący obraz. I wiecie co jest najgorsze ? Brak reakcji ze strony ekspedientek, dziewczyna obok otwiera pomadkę (nie tester ! ) maluje usta, odkłada na półkę - reakcji zero !



Druga kwestia to to że kosmetyki w Rossmannie nie należą do najtańszych, biorę tu pod uwagę przykładowy podkład w regularnej cenie oraz ten sam podkład u innej konkurencyjnej drogerii stacjonarnej , ceny czasami są wyższe aż o 20zł! Niestety zauważyłam tez sztuczne podbijanie cen, o 5 - 10zł.
Bezmyślność, brak kultury i "cebulactwo" ze strony  klientek skutecznie zniechęciły mnie do zakupów, to jak hasło "PROMOCJA" potrafi zrobić dosłownie wodę z mózgu jest aż nie do uwierzenia. Zastanówmy się przecież każdy ale to każdy kosmetyk ma swój termin ważności więc jeśli malujemy tylko siebie jaki jest sens kupowania 10-tego podkładu i 40-tej szminki ?   Sama rozmawiałam  z ekspedientką jednego z Rzeszowskich Rossmannów, i to co powiedziała wprawiło mnie w totalny smutek, tak smutek ponieważ myślałam że nasz piękny naród jest "troszkę" bardziej cywilizowany, Pani otwierając rano sklep nie była w stanie do niego wejść tłum kobiet urządzających sobie wyścigi do szaf makijażowych oraz przeciskanie  się jeszcze pod nierozsuniętymi do końca drzwiami, to tylko namiastka promocyjnych atrakcji. Z Rossmanna wyszłam z siniakami i ogromnym niesmakiem, ponieważ nawet nie biorąc udziału w tym całym cyrku, i udając się zupełnie po niezwiązane z ową promocją artykuły narażone jesteśmy na zadeptanie i stratowanie.

Kochane dajcie koniecznie znać czy w Waszych miastach jest tak samo jak u mnie oraz co sądzicie tej całej Rossmannowej promocji :)
Pozdrawiam, Ania